SadurSky blog

Od teraz na www.czlowiekpolnocy.blogspot.com!

Marzenia się spełniają

Jak powiedział Pawlak: "Nadejszła wiekopomna chwila". Bo oto SadurSky kupił sobie nartorolki. Już wcześniej wspominałem, wybór padł na Skate R100 firmy Rollspeed. Tak więc wczoraj, będąc pozytywnie zaskoczony szybkim dotarciem przesyłki z dalekiego Supraśla, czym prędzej zabrałem się do jej rozpakowania.



I pomyśleć, że jeszcze niedawno stawiałem swoje pierwsze kroki na nartorolkach dzięki Akademii Biegania SNS, a tu już rozpakowuję swój własny sprzęt. W środku pachnące nowością R100 wraz ze świetnymi wiązaniami Salomon SNS Pilot Equipe. Do tego jeszcze groty widiowe do moich Diamondów 740.




Dalej pozostało mi już tylko zamontować wspomniane groty i wypróbować ten sprzęt. Znalazłem trochę czasu wieczorem, więc dosłownie na chwilę zszedłem na ulicę zobaczyć, z czym mam do czynienia. Pierwsze wrażenie: szybkie tak, że po jednym odepchnięciu byłem już na końcu ulicy. Ale to bardzo dobrze. Właśnie tego potrzebowałem. Dzięki takiemu rozwiązaniu (koła gumowe, średnica 10 mm), będę mógł dobrze wyćwiczyć właściwą technikę.




Drugie podejście dzisiaj, kiedy to przy niewyobrażalnym upale i dużym ryzyku burzy, ubrałem ocieplane buty Salomona i założyłem nartorolki. Tym razem padło na park i drogę rowerową. Asfalt był tak rozgrzany, że miejscami groty widiowe mocno się w niego wbijały. Pojawiły się pierwsze podbiegi, ale też zjazdy, co za każdym razem dość poważnie mnie przerażało. Co z tego, że już sporo czasu biegam na nartach. Nartorolki są inne i nie wybaczają błędów. Dlatego też byłem bardziej skoncentrowany, niż na jakimkolwiek sprawdzianie z matematyki. A szybkość szatańska, jak nigdy na nartach. Ale też wiele radości. Dopiero teraz tak na prawdę zrozumiałem, że mogę uprawiać narciarstwo biegowe przez cały rok. Wracając jeszcze do sprzętu, to świetnie się spisał, co daje mi pozytywne spojrzenie w przyszłość. Nawet nierówności w asfalcie nie dawały się we znaki, z powodu dobrego tłumienia przez ramę i koła. Z czystym sumieniem mogę każdemu polecić model R100, zwłaszcza jeżeli ktoś jest ambitnym amatorem, chcącym być jak najbliżej narciarstwa biegowego przez cały rok. Teraz już pozostaje jak najwięcej ćwiczyć i wybrać się na prawdziwą nartorolkostradę. KEEP NORDIC!


Kupujemy nartorolki, czyli przygotowania do zimy z SadurSky cz.4

Pogoda wróciła wreszcie do normalności, tak więc i ja mogę wrócić do treningów na powietrzu. To samo polecam Tobie, Drogi Czytelniku, bo nigdy nie wiadomo, jaki będzie kolejny dzień. Ale zanim pojadę gdzieś rowerem, pobiegam, czy zrobię coś innego, napiszę tego oto posta i kupię nartorolki. Rzeczywiście, nadmiar jesiennej aury sprzyjał rozmyślaniu nad potrzebą posiadania tego sprzętu i porównywaniu ofert przeróżnych firm. Podzielę się więc z Tobą kilkoma istotnymi informacjami. Skoro przekonałem Cię do zakupu nartorolek poprzednimi postami lub zrobiła to nartorolkowa akcja Akademii Biegania SNS, to pora zastanowić się, jaki sprzęt będzie odpowiadał Twoim wymaganiom. Zakładam, że tak jak ja, amatorsko biegasz na nartach techniką łyżwową i chcesz robić to przez cały rok. Zatem postaram się wskazać najważniejsze rzeczy, jakie trzeba wziąć pod uwagę przy wyborze nartorolek.
Nie będę ukrywał, że jednym z ważniejszych kryteriów wszelkich naszych wyborów jest cena. Tak jest również w wypadku nartorolek. To sprzęt dość drogi, niekiedy nawet droższy od nart biegowych. Jego zaawansowana konstrukcja wymusza wysoką cenę. Należy to wziąć pod uwagę i niekoniecznie decydować się na najtańszy egzemplarz. Tu liczy się przede wszystkim jak najdokładniejsze odwzorowanie biegu na nartach. Tak więc poważny poziom cenowy za same nartorolki to 500 zł i więcej (nawet do 2000 zł). Jeżeli chodzi o atrakcyjne cenowo modele dobrych marek, to mogę polecić One Way Skate 5 (od około 780 zł) lub Skate R100 firmy Rollspeed (596 zł). Zdecydowałem się na wybór tych drugich. Jak tylko przesyłka dojdzie, przetestuję i napiszę posta na ich temat.
Ważne jest również to, jak czujemy się na nartorolkach. Nasz środek ciężkości jest wyżej, niż na nartach. Dlatego możemy dobrać odpowiednią średnicę kół, która wpływa na jego umiejscowienie. Najbardziej popularną średnicą, stosowaną na przykład przez One Way jest 100 mm, ale można również znaleźć model firmy Rollspeed R80 o średnicy kół 80 mm. Miałem przyjemność wypróbowania R80 i na prawdę czuć różnicę w stosunku do większych kół. Na początek idealne, bo łatwiej jest złapać równowagę. Wybór średnicy kół jest raczej jedynie kwestią naszego upodobania oraz stopnia zaawansowania na biegówkach. Mi bardziej przypadła do gustu wersja ze średnicą 100 mm, bo zmusza mnie do wypracowania odpowiednio niskiej pozycji podczas biegu.
Kolejną istotną kwestią jest szybkość kół. Niektórzy polecają na początek koła szybkie, inni zaś wolne. Nie ma zatem jednoznacznego określenia, co jest najlepsze dla amatora. To zależy w dużej mierze od tego, jakiego efektu oczekujemy po treningu na nartorolkach. Koła wolne zazwyczaj służą do treningu siłowego i utrzymywaniu kondycji. Są również bardziej wytrzymałe. Przykładem może być tutaj model Skate 7 od One Way. Natomiast koła średnio szybkie bardziej sprzyjają trenowaniu techniki, z uwagi na swobodę poruszania się przy mniejszym zużyciu energii. Przykład: Rollspeed Skate R100. Najszybsze koła służą zazwyczaj do startów w zawodach i pokonywania bardzo długich dystansów, więc jeśli nie masz nic takiego w planach, nie decyduj się na to rozwiązanie. Pamiętaj też, że szybkość idzie w parze z twardością, co powoduje nieprzyjemne odczuwanie każdej małej nierówności w asfalcie. Tego typu koła przeznaczone są dla zaawansowanych i zawodowców, którzy bardzo pewnie czują się na nartorolkach. Modele wyposażone w takie koła to: One Way Skate 11 Titanium oraz Rollspeed Skate P100.
Przy zakupie nartorolek niekoniecznie o tym myślimy, ale może się to okazać bardzo potrzebne w przyszłości. Chodzi o bazę serwisową i dostępność części. Po kilku latach użytkowania możemy czuć potrzebę wymiany kółek (np. na szybsze), łożysk itp. W związku z tym istotna jest łatwa dostępność tych komponentów. Na chwilę obecną, firma One Way nie jest rozpowszechniona na polskim rynku na tyle, aby można było bez problemu zdobyć wszelkie potrzebne części. Przewagę ma Rollspeed- krajowy producent, w związku z czym dostępność wszelkiego sprzętu jest bardzo dobra.
Na końcu poruszę kwestię wyboru wiązań i akcesoriów. Wiązania oczywiście muszą pasować do butów, które posiadamy. Chyba, że masz zamiar kupić nowe buty z innym systemem tylko do celu letnich treningów. Jeżeli tak, to zazdroszczę i jednocześnie polecam wybór wiązań NNN Rossignola i butów letnich Alpiny. Owszem, dużo to kosztuje, ale daje +100 do stylu. A co, w końcu YOLO :). Poza tym, na pewno lepiej się trenuje w takich butach przy wysokich temperaturach. Wracając jednak do normalności, polecam wybór wiązań manualnych (np. Salomon SNS Sport Equipe), pasujących do butów z systemem SNS Pilot. Będziemy jeszcze potrzebowali grotów widiowych na asfalt do naszych kijów. Są trzy średnice: 8 mm, 9 mm, 10 mm. Aby dowiedzieć się, jaką powinieneś wybrać, zdemontuj groty ze swoich kijów, których używasz w zimie. Można to zrobić poprzez włożenie koszyczka (końcówki z grotem) do wrzątku, aby puścił klej termotopliwy. Następnie zmierz średnicę końcówki kija. Teraz już wiesz, jakiej średnicy grotu potrzebujesz. Nowe groty możesz zamontować klejem termotoplinym z użyciem pistoletu.
To już wszystkie rzeczy, o które powinieneś się zatroszczyć przy wyborze nartorolek. Pozostaje jeszcze kwestia gustu, czy dany model Ci się podoba. Najważniejsze jest jednak, że możesz trenować narciarstwo biegowe przez cały rok. Przydatne linki:


 KEEP NORDIC!
            

Tajemniczy bilet

Ostatnio wpadł mi w ręce taki oto stary bilet z MZK Jelenia Góra. Pochodzi najprawdopodobniej z czasów wczesnych lat 90., czyli zaraz po przekształceniu WPK w MZK. Cena imponująca- 4000 zł. Tak się składa, że jest skasowany. Pierwsze dwie cyfry (21) zdają się wskazywać na numer taborowy #621, bo akurat #721 był krótkim epizodem w historii zakładu i nie sprawdził się, a #521 jeździł w Bolesławcu za czasów WPK i tam też później pozostał. Nie wspominając o #421 i wcześniejszych, które już nie figurowały na stanie zajezdni. Przynajmniej tak mówi baza TWB. Problem tylko w tym, że na temat jeleniogórskiego #621 nie ma tam nic i można się jedynie domyślać, jakiej marki był to autobus. Zabawne, że akurat mam przyjemność posiadania biletu skasowanego w pojeździe, którego nikt nie pamięta. Chyba, że jest inaczej. Jeżeli posiadasz jakąkolwiek informację na ten temat, podziel się nią ze mną w komentarzach.



Znalezione w internetach- na treningu z Alexisem Boeufem

Pozostając w temacie nartorolek, znalazłem w necie taki filmik z zeszłej jesieni. Francuscy biathloniści podczas treningu w Obertilliach. Swoją drogą bardzo fajne rzeczy wrzuca Alexis Boeuf na YouTube, można się sporo dowiedzieć.

Deszczowy tour D29-137 (Podsudecka) i D29-286

Szkoda, że przejazd przez okolice, na których królują jeszcze niezelektryfikowane linie kolejowe, miałem okazję odbyć przy ciągle padającym deszczu. Stąd tak mało zdjęć, ale już się przyzwyczaiłem do braku szczęścia. Jak jest pogoda, to pociągów nie ma i mogę tak sobie czekać w nieskończoność. Nic nie pojedzie, dopóki nie odejdę zrezygnowany z upatrzonego miejsca. Tak było na przykład przy pierwszym podejściu na słynną D29-286 (Wałbrzych- Kłodzko) w Ścinawce Średniej. Na dowód zdjęcie.


To samo było kilkanaście minut później w Bierkowicach.


A pogoda była wspaniała. Ale dosyć tej retrospekcji. Dzisiaj od rana lało, ale za to już przy pierwszym spotkaniu z Podsudecką zauważyłem jadący krótki skład towarowy. Trochę dalej, przy jednej z bocznic zielone światło. Coś będzie jechać... Deszcz jakby się uspokoił, a od strony Kamieńca Ząbkowickiego zbliżał się ten oto kiosk z pokaźnym składem samochodów marki Skoda. Dawniej ten pociąg prowadziłaby ST43, ale nie narzekam, bo lepsze to, niż nic.




Nawet znalazł się taki egzemplarz Autosana H9 z PKS Nysa, najprawdopodobniej odpoczywający przy domu swojego kierowcy.


Później z pogodą było już tylko gorzej. Z nieba lało się wiadrami, co udaremniło wyjście na choćby jedno zdjęcie stonki ze składem tłucznia na tłumaczowskiej bocznicy. Kolejne spotkanie z linią Wałbrzych- Kłodzko, które miałem zamiar odbyć w drodze powrotnej, nie udało się. Jakoś nie mam szczęścia do D29-286.




Kilka newsów z zaplecza biathlonowych ekip

Wiele dzieje się poza sezonem w biathlonowych ekipach. Oprócz treningów zdarzają się wypadki, kontuzje i zapowiedzi końca kariery. Zacznę od Norwegii, w której aż huczy od nowości. Starszy brat Emila Hegle Svendsena- Morten Hegle, został nowym szefem smarowaczy nart w narodowym teamie. Odpowiedzialność, jaką przejął, jest niewątpliwe duża, bo od niego będzie zależało przygotowanie nart na Igrzyskach Olimpijskich w Soczi. A przecież pamiętam, że śnieg w tamtych rejonach jest bardzo specyficzny, z uwagi na bliskie sąsiedztwo z Morzem Czarnym. Wiele zespołów miało duże problemy z odpowiednim doborem smarów. Nawet Rosjanie, którzy zabronili wcześniejszych badań śniegu innym ekipom, nie radzili sobie z warunkami. Najwidoczniej sami nie ogarnęli jeszcze stworzenia struktury nart. Od chwili próby przedolimpijskiej trwa walka z czasem na znalezienie złotego środka, który poniesie biathlonistów do zwycięstwa. Pozostanę jeszcze przy sprawach kadry Norwegii, bo zdobywczyni Pucharu Świata z ubiegłego sezonu- Tora Berger, planuje zakończyć karierę sportową po IO w Soczi. Ciekawe, kto będzie wówczas trzymał na swoich barkach ciężar oczekiwań na wyniki. Przecież na tegorocznych Mistrzostwach Świata, właśnie genialna ostatnia zmiana Tory zapewniła złoty medal sztafecie Norweżek. Trudno znaleźć następczynię. Zapowiadają się znów ciężkie czasy dla kobiecej reprezentacji. Być może Synnoeve Solemdal ustabilizuje wreszcie formę i będzie mogła na stałe wejść do grona czołówki PŚ. Ewentualnie któraś z młodych i obiecujących zawodniczek, takich jak Tiril Eckhoff i Hilde Fenne, będzie w stanie nawiązać do osiągnięć wielkiej rodaczki. Tymczasem młodzież w ekipie męskiej również ma problemy. Johannes Thingnes Boe zaliczył upadek podczas jazdy na rowerze w Lillehammer i złamał sobie obojczyk. Przez to, tegoroczny mistrz świata juniorów w biegu pościgowym nie mógł uczestniczyć w zgrupowaniu całej kadry na Majorce.
Jeżdżenie na rowerze w Norwegii musi być wyjątkowo niebezpieczne, bo Miriam Goessner będąc w okolicach Skarnes, również zaliczyła upadek. Efektem był uraz lędźwiowego odcinka kręgosłupa i wyeliminowanie z przygotowań do sezonu na sześć tygodni. Natomiast jej koleżanka z drużyny- Andrea Henkel, wybrała się do Stanów Zjednoczonych i skorzystała z dużej ilości śniegu w górach, biegając na nartach.
Inny sposób na przygotowania mają reprezentacje Polski i Francji, które rozpoczęły od treningu strzeleckiego. Oprócz tego, Francuzi dodatkowo postawili na rower szosowy. Proszę bardzo, jak jest do tego odpowiednia pogoda. Do niej szczęścia nie mieli Słoweńcy, którzy wybrali się do Chorwacji na treningi rowerowe, a później do Pokljuki na nartorolki. Problem w tym, że tam leżało jeszcze około 20 cm śniegu. Na szczęście asfalt był odśnieżony. Z zimowej pogody skorzystali reprezentanci Włoch na obozie w Norwegii, ćwicząc na biegówkach. Po powrocie okazało się, że w ich ojczyźnie, np. Anterselvie, również nie brakuje śniegu. Można było zobaczyć te okolice podczas emisji 20. etapu Giro d"Italia.
Blisko rodzinnych stron pozostali Rosjanie, zaczynając swoje przygotowania m.in. w Nowosybirsku. Ich koleżanki z reprezentacji wybrały się natomiast do Ameryki Południowej, gdzie miały okazję pojeździć na rowerach górskich.
Zdarzają się również wypadki za naszą południową granicą. Reprezentantka Czech- Veronika Zvaricova została potrącona przez samochód podczas treningu na nartorolkach w Jabloncu.
Na dzisiaj tyle wiadomości ze świata biathlonu. Wszystkim sportowcom życzę szybkiego powrotu do zdrowia i udanych przygotowań, bo do rozpoczęcia sezonu olimpijskiego pozostało już niewiele czasu. Zegar już zaczął odliczanie.


    

Na nartorolkach do biegowego nieba, czyli przygotowania do zimy z SadurSky cz.3

Drogi czytelniku! Skończyło się Giro d'Italia, więc jeśli oglądałeś je z takim zainteresowaniem jak ja, to na pewno zauważyłeś, że masz teraz zaskakująco dużo wolnego czasu. No, chyba że jesteś uczniem liceum i z tego tytułu nigdy nie masz wolnego czasu, a po Giro po prostu mniej odczuwasz jego brak. Zatem resztki tego, co Tobie pozostało po wypełnieniu obowiązków i treningu, możesz przeznaczyć na przeczytanie poniższego posta. Obiecuję, że będziesz miał powód do zastanowienia. Na początku pozwól jednak, że zapytam Cię o jedną rzecz. Czy zdarzyło Ci się kiedyś oglądać zawodowca biegnącego na nartach "łyżwą" i pomyśleć: "Z jaką swobodą się on porusza."? Być może jeszcze zadałeś sobie takie pytanie: "Jak on to robi, że wygląda tak dobrze?". A może zwyczajnie stwierdziłeś, że taki bieg bardzo ładnie wygląda i też byś chciał tak umieć. Bo przecież przyjemnie patrzy się na technikę biegnącego Bjoerndalena, Johnsruda- Sundby, czy Fourcade. Jeżeli kiedykolwiek pomyślałeś w ten sposób, to ten tekst jest dla Ciebie.

Nie bez powodu post ma właśnie taki tytuł. Rzeczywiście nartorolki przybliżą Cię do takiej techniki, jaką podziwiasz u zawodowców. Być może nie sprawią od razu, że staniesz się mistrzem i będziesz pędził (jak koleś na zdjęciu), że aż się okolica rozpłynie niczym w NFS: Shift.
źródło: Ramon Krebs
Korzystając z treningu na nartorolkach, możesz nauczyć się tego, co jest kluczem do "ładnego" i przede wszystkim efektywnego biegu. Chodzi mi o poczucie równowagi, swobodę i pełne wykorzystanie odbicia. Tego wszystkiego znacznie lepiej jesteś w stanie nauczyć się właśnie na nartorolkach, niż wyłącznie na nartach biegowych. Dlaczego? Oto kilka powodów:

  1. Na nartorolkach możesz ćwiczyć praktycznie cały rok. To mówi samo za siebie. Do wyjazdu na biegówki potrzebny jest śnieg i to jeszcze w takiej ilości, aby ratrak mógł go ubić. Szczególnie dla biegających "łyżwą" jest to ważne, bo tą techniką bardzo trudno biega się na nierównościach czy w świeżym śniegu. Dla nartorolek wystarczy jedynie gładki asfalt. Ja wiem, że w naszym kraju jest z tym trudno, ale można skorzystać z dróg rowerowych lub wybrać się na górską, nieuczęszczaną przez samochody drogę. Jeżeli masz takie szczęście, że w pobliżu znajduje się nartorolkostrada, to problem z głowy. Możliwości jest wiele. Zobacz sam, jak niedawno trenowała biathlonowa reprezentacja Słowenii w Pokljuce. Mimo mocno zimowej, jak na maj, pogody, nartorolki były w użyciu.
  2. Nartorolki uczą pokory. Są krótsze od nart i przez to inaczej się je kontroluje. Ponadto z asfalten łączą nas jedynie cztery punkty, co również stanowi pewnego rodzaju trudność. Nie możemy używać krawędzi, co zdarza się na biegówkach. Wszystkie błędy, które popełniamy w zimie, tutaj zostaną brutalnie zweryfikowane, co pozwoli później na ich wyeliminowanie. Przykładowo, problemem może być niewłaściwa pozycja, czyli lekkie odchylanie się do tyłu. Takie coś może skutkować utratą kontroli na nartorolkach i upadkiem, zaś na biegówkach niekoniecznie. Zatem właściwą pozycję jesteśmy w stanie wyćwiczyć w ten sposób ze znacznie większą szansą powodzenia. Oczywiście każdemu niestety może zdarzyć się upadek.
    źródło: Deutscher Skiverband
  3. Na nartorolkach środek ciężkości znajduje się znacznie wyżej, niż na biegówkach. Również musimy wziąć to pod uwagę i w związku z tym dążyć do jego obniżenia odpowiednio dostosowując pozycję. Zyska na tym nasze poczucie równowagi, co będzie bezpośrednio wpływało na efektywność pracy w kroku łyżwowym.
  4. Być może zdarzyło Ci się kiedyś biegać w bardzo trudnych warunkach śniegowych. Świerze opady, miękkie trasy to tylko niektóre z niedogodności, które mogą nieco zepsuć wrażenia z trenowania "łyżwy". Czasem po prostu można nie trafić ze smarowaniem, jeżeli ktoś takowe stosuje. W każdym razie, to wszystko wpływa na nas negatywnie. Tego problemu nie ma na nartorolkach. Jedyne, co może się zdarzyć to gorszej jakości asfalt, nic więcej. Możesz wybierać od kółek wolniejszych do szybszych, choć ja bym to raczej nazwał od szybkich w stopniu rozsądnym do piekielnie szybkich dla zawodowców lub samobójców. Najważniejsze jest jednak to, że niezależność nartorolek od czynników zewnętrznych czyni je bardzo dobrym sposobem na trening wyłącznie techniki. Z czasem będziesz mógł "płynąć" sobie swobodnie, dopracowując do perfekcji odbicie i pozycję lub robić długie treningi siłowe. Ewentualnie możesz zupełnie oszaleć i śmigać razem z samochodami, jak ten gość z One Way.
             
    Oprócz rozkminy na wieczór, czy rzeczywiście nartorolki są takie fajne, mogę dać Tobie jedno zapewnienie. To wszystko, czego się nauczysz na tym sprzęcie, bezpośrednio wpłynie na Twoją technikę na biegówkach. Nie ma lepszego sposobu na trening latem. Gdyby było inaczej, zawodowcy by ich nie używali. Z tą myślą zostawiam Cię do następnego posta, w którym dowiemy się, jakie nartorolki wybrać na początek. I pamiętaj, keep nordic!