![]() |
| Jako pierwszy został złapany powrotny kurs pierwszego pociągu, który zawitał do Szklarskiej Poręby. Z tej okazji, przejazd połączeniami uruchomionymi przez Koleje Dolnośląskie był bezpłatny. |
SadurSky blog
Od teraz na www.czlowiekpolnocy.blogspot.com!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolej. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolej. Pokaż wszystkie posty
Wielki powrót
Zakończyła się modernizacja linii kolejowej nr 311 na odcinku Jelenia Góra- Szklarska Poręba. Po ponad rocznej przerwie, pociągi wróciły wczoraj na tory. Przez cały zimowy sezon będzie można dojechać koleją do Szklarskiej Poręby, a stamtąd do Jakuszyc i Harrachova. Informacja ta powinna więc szczególnie cieszyć wszystkich sympatyków narciarstwa biegowego. Ponadto w weekendy będą jeździły dodatkowe kursy z Zielonej Góry i Wrocławia. Na stałe do Szklarskiej Poręby została wydłużona relacja pociągu "Kamieńczyk", co umożliwia dojazd z Poznania. Jednym słowem Kolej Izerska prawdziwie odżyła na zdegradowanym wcześniej odcinku. Nie ma żadnej wątpliwości, że zakończony remont był bardzo potrzebny. Teraz jedynie pozostaje pytanie, czy takie bogactwo połączeń utrzyma się przez dłuższy czas. Wszystko zależy od frekwencji, która często decyduje o stwierdzeniu nieopłacalności danego połączenia przez przewoźnika. Ale to już zbyt daleko idące obawy i należy mieć nadzieję, że się nie sprawdzą. Pora pokazać, jak wyglądały pierwsze przejazdy pociągów przez okolice Piechowic.
Sposób na jesienną depresję
Zaczęła się jesień. Zanim się obejrzysz, będzie zima i wyciągniesz stęskniony swoje biegówki. Ale przed tym czeka Cię jeszcze kilka dni polskiej złotej jesieni i kilkanaście polskiej szarej jesieni. Taka aura mniej lub bardziej nadaje się do treningów, ale jest w niej coś, co sprawia, że człowiek traci motywację do działania. Jest zimniej, dzień staje się coraz krótszy, a to nie sprzyja budowaniu formy. Nawet Martin Fourcade nie kryje niecierpliwości związanej z oczekiwaniem na pierwsze zawody. Jak obronić się przed jesienną nudą? Oto mój sposób, czyli zdjęcia.
Zawsze lubię sobie przypomnieć czas, kiedy jeszcze było cieplej lub przeciwnie, uciec myślami do zbliżającej się zimy. Pomagają mi w tym zdjęcia zrobione przeze mnie. Takie najlepsze kadry z danego momentu. I teraz mam zamiar je tutaj pokazać, żeby, być może, komuś urozmaicić oczekiwanie na zimę i zmotywować do treningów.
Od razu lepiej. Jeżeli masz takie zdjęcia, które zawsze przywołują coś miłego, sięgaj do nich częściej i zapomnij o jesieni. A jeżeli jeszcze nie wystarczyło, to polecam posłuchać sobie Yellow zespołu Coldplay. Takie małe lekarstwo na wszechobecne żółte liście. Poniżej wersja koncertowa, bo wykonanie świetne, a na oryginalnym teledysku Chris wygląda jak jakiś gimnazjalista.
Zawsze lubię sobie przypomnieć czas, kiedy jeszcze było cieplej lub przeciwnie, uciec myślami do zbliżającej się zimy. Pomagają mi w tym zdjęcia zrobione przeze mnie. Takie najlepsze kadry z danego momentu. I teraz mam zamiar je tutaj pokazać, żeby, być może, komuś urozmaicić oczekiwanie na zimę i zmotywować do treningów.
| Tym razem Airbus A320 linii Air France. Robione z najlepszego na świecie tarasu widokowego (Berlin- Tegel). Nigdzie nie byłem tak blisko startujących maszyn. |
![]() |
| A tu drobna zabawa z efektem makiety. Wszystko za sprawą pięknych terenów w okolicach Kotliny Kłodzkiej. |
![]() |
| Jest też coś z gór. Wystarczy spojrzenie na to zdjęcie i można poczuć czyste, górskie powietrze. |
![]() |
| I na koniec coś, na co czekam. Zima i kursująca wśród zasp śnieżnych Kolej Izerska. Już niedługo będzie można podziwiać podobne widoki w Jakuszycach. |
Wojanów
Krótko o tym, jak połączyć zainteresowania. Na niedzielny trening rowerowy zabrałem ze sobą aparat. Pojechałem niedaleko, do Wojanowa, gdzie znajduje się ciekawy budynek dworca kolejowego. Od dawna planowałem uwiecznić tam jakikolwiek pociąg i wczoraj mi się to udało. Na zdjęciu prezentuje się "perszing" 163 042-5 o imieniu Oliwia ze składem REGIO "Kamieńczyk" z Jeleniej Góry do Poznania.
Wracając miałem przedsmak wyścigu Paris - Rubaix, jadąc po starym i nierównym bruku. Zatrzymałem się jeszcze w Dąbrowicy i zaczekałem na wracający z Warszawy Wschodniej pociąg TLK "Śnieżka". Nie było niespodzianki- trzy wagony i zwyczajna EP07-1032.
Warto dodać, że w sierpniu na tej relacji pojawiła się jedyna w Polsce asynchroniczna EU07 i zawitała tym samym do Jeleniej Góry. Niestety nie udało mi się tego uwiecznić.
Wracając miałem przedsmak wyścigu Paris - Rubaix, jadąc po starym i nierównym bruku. Zatrzymałem się jeszcze w Dąbrowicy i zaczekałem na wracający z Warszawy Wschodniej pociąg TLK "Śnieżka". Nie było niespodzianki- trzy wagony i zwyczajna EP07-1032.
Warto dodać, że w sierpniu na tej relacji pojawiła się jedyna w Polsce asynchroniczna EU07 i zawitała tym samym do Jeleniej Góry. Niestety nie udało mi się tego uwiecznić.
SadurSky w raju, czyli na nartorolkach nad Cichą Orlicą
Nigdy nie przypuszczałem, że jest na świecie miejsce tak odpowiadające moim szerokim zainteresowaniom. Mowa o Dolinie Cichej Orlicy w Czechach, a konkretniej o trasie rowerowo- rolkarskiej łączącej trzy miasta: Usti nad Orlici, Chocen i Letohrad. Oddalona jest od przejścia granicznego w Kudowie o około 70 km. Nic nie stało więc na przeszkodzie (poza czeskim oznakowaniem dróg, wypadkiem tamującym ruch i złym wyborem objazdu), aby przejechać się nad Cichą Orlicę i sprawdzić, czy wspomniane ścieżki nadają się do ćwiczeń na nartorolkach.
Test zacząłem od samego Usti n. Orlici. Warto dodać, że prawdziwa droga dla rolkarzy zaczyna się na obrzeżach miasta. Wynika to z faktu, że trasa rowerowa została w mieście poprowadzona częściowo drogami użytkowanymi przez samochody, co nie stanowi akurat większego problemu dla rowerzystów. Jeżeli jednak chcemy skorzystać z odcinka, na którym wyłączony jest ruch samochodowy, musimy zdecydować, w którym kierunku mamy zamiar jechać. Później pozostaje już tylko znaleźć miejsce, w którym zaczyna się prawdziwy raj dla użytkowników nartorolek i wyruszyć na wycieczkę. Do wyboru miałem kierunki: Chocen i Letohrad. Osobiście wybrałem trasę w kierunku Chocena. Zaczyna się ona niedaleko dworca głównego w Usti n. Orlici. Prowadzi natomiast, przez większą część dystansu, wzdłuż jednej z najbardziej ruchliwych linii kolejowych w Czechach, czyli szlaku o numerze 010 (Praha - Kolin - Česká Třebová). Czyż nie brzmi to pięknie dla miłośnika transportu i nartorolek jednocześnie?
Z wielką chęcią założyłem nartorolki, zabrałem aparat i wyruszyłem przed siebie. Nie przesadzę mówiąc, że wyprzedzały bądź mijały mnie pociągi co mniej niż 5 minut. Ruch na linii 010 jest imponujący. I to wszystko dzieje się w kraju znacznie mniejszym od Polski, gdzie nawet na słynnej CMK nie ma takiej częstotliwości kursowania składów. Nic więc dziwnego, że w przerwach mogłem sobie pozwolić na wykonanie kilku zdjęć, nie czekając zbyt długo, aż coś się pojawi.
| Do torów było rzeczywiście blisko. |
![]() |
| "Kamila" 163 041-7 z niezidentyfikowanym pociągiem zbliża się do Usti nad Orlici. |
![]() |
| 363 032-4 z mieszanym składem towarowym, w którym znalazł się również wagon PKP Cargo. |
![]() |
| 363 059-7 wiezie skład towarowy ze strony Usti nad Orlici. |
Wróćmy jednak do testu. Trasa, którą wybrałem nie należy do trudnych. Jest wręcz idealna dla chcących nauczyć się prawidłowej jazdy na nartorolkach. Równy asfalt zachęcał mnie do "płynięcia" dalej i dalej, nie zważając na pokonywane odległości. Parę razy pojawił się jakiś niewielki podbieg, a po nim zjazd, ale nie stanowiło to najmniejszego problemu. Osiągałem coraz większe prędkości, co było możliwe z uwagi na mały ruch rowerów tego dnia. W jednym miejscu ścieżka przechodziła nawet przez tory kolejowe, co zmusiło mnie do zdjęcia nartorolek i przejścia piechotą. Był to jedyny moment, w którym należało to zrobić. Poza torami, można spokojnie rozkoszować się jazdą bez żadnych nieprzyjemnych odcinków z piaskiem, czy (nie daj Boże) kostką brukową.
Podczas jazdy natrafiłem również na samochód. Niby nie powinien się on pojawić w tym miejscu, lecz przy drodze rowerowo- rolkarskiej znajduje się kilka domów. Ich mieszkańcy muszą do nich dojechać, stąd istnieje ryzyko spotkania z samochodem. Nie ma się jednak czego obawiać. Kierowcy doskonale wiedzą, na jakiej drodze się znajdują i na pewno ustąpią pierwszeństwa rowerzyście, czy rolkarzowi. Właśnie tak było w moim przypadku. Dodatkowo, po przebyciu kilku kilometrów kończy się typowa ścieżka rowerowa z wyłączonym ruchem samochodów. Dalej trasa wytyczona jest zwyczajną ulicą, przy czym widnieje na niej znak dla kierowców, aby uważali na rowerzystów. Przypuszczam, że takie rozwiązanie działa. Tym bardziej, że ta ulica prowadzi do kolejnych domów mieszkalnych, więc ruch na niej zapewne nie jest duży. Ja natomiast postanowiłem zawrócić.
Nie mogę uwierzyć, że tak szybko zleciał mi czas spędzony nad Cichą Orlicą. Idealnie udało się połączyć przyjemne z pożytecznym, czyli kolej i trening. Takie atrakcje w jednym miejscu zasługują na to, abym jeszcze kiedyś odwiedził Usti nad Orlici. Tym bardziej, że w okresie wakacyjnym można dojechać tam bezpośrednio z Wrocławia pociągiem "Nysa" uruchomionym przez Przewozy Regionalne. Był to z pewnością dobrze wykorzystany upalny, wakacyjny dzień. Na koniec wnioski z całego testu trasy rowerowo- rolkarskiej z Usti nad Orlici do Chocena:
| Rzeczone przejście przez tory. Szlaban był zamykany często, ale nie utrudniało to ruchu. |
Nie mogę uwierzyć, że tak szybko zleciał mi czas spędzony nad Cichą Orlicą. Idealnie udało się połączyć przyjemne z pożytecznym, czyli kolej i trening. Takie atrakcje w jednym miejscu zasługują na to, abym jeszcze kiedyś odwiedził Usti nad Orlici. Tym bardziej, że w okresie wakacyjnym można dojechać tam bezpośrednio z Wrocławia pociągiem "Nysa" uruchomionym przez Przewozy Regionalne. Był to z pewnością dobrze wykorzystany upalny, wakacyjny dzień. Na koniec wnioski z całego testu trasy rowerowo- rolkarskiej z Usti nad Orlici do Chocena:
- Asfalt jest bardzo dobrej jakości, wręcz idealny na nartorolki. W dodatku brak dziur i piasku na drodze również zasługuje na pochwałę.
- Brak trudności na trasie może być postrzegany dwojako. Niewątpliwie wybrany przeze mnie odcinek należał do prostych i przyjemnych. W sam raz na zwykły trening i wycieczkę. Żądnym wrażeń, podbiegów i zjazdów polecam jednak wybrać inne miejsce.
- Cicha Orlica, wzdłuż której przebiega trasa, pozytywnie wpływa na człowieka w upalny dzień, zapewniając przyjemny chłód. Za sprawą drzew można odnaleźć również sporo cienia na niektórych odcinkach.
- Przejeżdżające co chwilę pociągi robią wrażenie, ale również trochę hałasu (prędkość na tym odcinku wynosi 70 - 80 km/h). Na pewno jednak jest to lepsze niż ciągły ruch samochodowy przy ścieżce rowerowej w zatłoczonym mieście.
- Infrastruktura godna naśladowania. Dzięki połączeniu drogą trzech miast bardzo łatwo można się przemieszczać bez użycia samochodu.
| Prosto, gładko, z lewej rzeka, z prawej tory. |
| W takim miejscu można odpocząć na zadaszonych ławkach. Znajdują się one poza kadrem z lewej strony. Natomiast z prawej strony widać znak kończący drogę bez ruchu samochodowego. |
| Budowa całości tras była oczywiście współfinansowana przez Unię Europejską. |
Deszczowy tour D29-137 (Podsudecka) i D29-286
Szkoda, że przejazd przez okolice, na których królują jeszcze niezelektryfikowane linie kolejowe, miałem okazję odbyć przy ciągle padającym deszczu. Stąd tak mało zdjęć, ale już się przyzwyczaiłem do braku szczęścia. Jak jest pogoda, to pociągów nie ma i mogę tak sobie czekać w nieskończoność. Nic nie pojedzie, dopóki nie odejdę zrezygnowany z upatrzonego miejsca. Tak było na przykład przy pierwszym podejściu na słynną D29-286 (Wałbrzych- Kłodzko) w Ścinawce Średniej. Na dowód zdjęcie.
To samo było kilkanaście minut później w Bierkowicach.
A pogoda była wspaniała. Ale dosyć tej retrospekcji. Dzisiaj od rana lało, ale za to już przy pierwszym spotkaniu z Podsudecką zauważyłem jadący krótki skład towarowy. Trochę dalej, przy jednej z bocznic zielone światło. Coś będzie jechać... Deszcz jakby się uspokoił, a od strony Kamieńca Ząbkowickiego zbliżał się ten oto kiosk z pokaźnym składem samochodów marki Skoda. Dawniej ten pociąg prowadziłaby ST43, ale nie narzekam, bo lepsze to, niż nic.
Nawet znalazł się taki egzemplarz Autosana H9 z PKS Nysa, najprawdopodobniej odpoczywający przy domu swojego kierowcy.
Później z pogodą było już tylko gorzej. Z nieba lało się wiadrami, co udaremniło wyjście na choćby jedno zdjęcie stonki ze składem tłucznia na tłumaczowskiej bocznicy. Kolejne spotkanie z linią Wałbrzych- Kłodzko, które miałem zamiar odbyć w drodze powrotnej, nie udało się. Jakoś nie mam szczęścia do D29-286.
To samo było kilkanaście minut później w Bierkowicach.
A pogoda była wspaniała. Ale dosyć tej retrospekcji. Dzisiaj od rana lało, ale za to już przy pierwszym spotkaniu z Podsudecką zauważyłem jadący krótki skład towarowy. Trochę dalej, przy jednej z bocznic zielone światło. Coś będzie jechać... Deszcz jakby się uspokoił, a od strony Kamieńca Ząbkowickiego zbliżał się ten oto kiosk z pokaźnym składem samochodów marki Skoda. Dawniej ten pociąg prowadziłaby ST43, ale nie narzekam, bo lepsze to, niż nic.
Nawet znalazł się taki egzemplarz Autosana H9 z PKS Nysa, najprawdopodobniej odpoczywający przy domu swojego kierowcy.
Później z pogodą było już tylko gorzej. Z nieba lało się wiadrami, co udaremniło wyjście na choćby jedno zdjęcie stonki ze składem tłucznia na tłumaczowskiej bocznicy. Kolejne spotkanie z linią Wałbrzych- Kłodzko, które miałem zamiar odbyć w drodze powrotnej, nie udało się. Jakoś nie mam szczęścia do D29-286.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















