Nadszedł ten upragniony czas w roku dla każdego fana sportów motorowych. Nawet SadurSky zapomina na tydzień o biathlonie i zimie, a jego myśli wędrują do Francji, gdzie już w najbliższy weekend odbędzie się legendarny 24- godzinny wyścig Le Mans. Emocji na pewno nie zabraknie. W stawce mamy przecież Toyotę, która po dwóch zwycięstwach w rozegranych do tej pory wyścigach serii WEC wydaje się być faworytem. "Wydaje się", bo w Le Mans wszystko może się zdarzyć. Audi, będące prawdziwym dominatorem na francuskiej ziemi, na pewno nie odda palmy pierwszeństwa za darmo. Również Porsche, powracające po latach do rywalizacji, może sprawić niespodziankę. Jedno jest pewne- wszystko rozstrzygnie się o 15:00 w niedzielę 15 czerwca 2014. Do tego czasu jeszcze wszystko może się zdarzyć. Zatem już nic więcej nie mówię. Niech przemówi obraz...
P.S.: Nie martwcie się. Przypomnę sobie o biathlonie zaraz po wyścigu :-)
SadurSky blog
Od teraz na www.czlowiekpolnocy.blogspot.com!
Krótki apel do trenerów
Wrzeszczący trener, dzieciaki bez odpowiedniego sprzętu i niewielki obiekt. To nie może być recepta na sukces. A jednak takie coś ma miejsce i można to spotkać w niektórych klubach, które mają kształcić przyszłych biathlonistów i biegaczy narciarskich.
O wyposażeniu klubów i obiektach szkoleniowych już pisałem. Wspominanie o tym jeszcze raz byłoby jak powtarzanie mantry z wiarą, że dzięki temu coś się zmieni. Ja tego nie zrobię, bo czekam na czyny, by uwierzyć. Tym razem poruszę coś, co właściwie kształtuje zawodnika. Świadczy o tym wszystkim, w co później może się zagłębić psycholog sportu. To może wydawać się banalne, bo chodzi o pasję. Zacięcie do sportu, zwyczajną radość z niego czerpaną i wszystko to, co determinuje myśli młodego człowieka w kierunku zostania drugim Sikorą czy drugą Kowalczyk. Na wczesnym etapie jeszcze nie można mówić o motywacji. Tutaj wszystko zależy od pierwszego trenera, który może zachęcić lub zniechęcić człowieka do danej dyscypliny sportu.
Dlatego za każdym razem, gdy widzę trenujące na nartach lub nawet nartorolkach dzieci, cieszę się, że nie brakuje adeptów do uprawiania tego fantastycznego sportu, jakim jest narciarstwo biegowe. Jedno tylko mąci atmosferę- krzyczący trener, który stara się te dzieci ogarnąć. Często niestety nie tylko ogarnąć, lecz pokazać, kto tu rządzi i jak to on bardzo się na tym wszystkim zna. Tymczasem dzieci "ogłupione" wręcz nawałem informacji same nie wiedzą, co mają robić. Przypomina to trochę sytuację ze skeczu kabaretu Ani Mru Mru, w którym trener narciarski wykrzykiwał: "Szerzej nogi! Zjedź na dół, wypnij się i poczekaj!". Z resztą ten skecz możecie zobaczyć poniżej.
Mniejsza o samo wykrzykiwanie, bo wiadomo, że taka osoba musi być słyszalna. Bardziej martwi mnie to, w jaki sposób mówi się do takich dzieci. Zwykle dominują w tym komunikaty kierowane do całej grupy, gdzie trener mówi: "bo wy nie umiecie, bo wy źle robicie", co jest dość dużym błędem. Ci, którzy być może popełniają te błędy, mogą nawet nie wziąć tego do siebie, a ci, co wykonują ćwiczenie dobrze, mogą się przejąć myśląc, że popełniają wciąż błędy. Z doświadczenia wiem, że zawsze skierowanie danej uwagi do konkretnej osoby ma większe szansę na osiągnięcie pożądanego efektu. A już kompletną tragedią jest wytykanie błędów bez pokazania, jak można je wyeliminować. Poza tym, po co takie wykrzykiwanie i ciągłe aranżowanie rygorystycznej pracy? Czy nie lepiej pokazać dzieciom, że sport to świetna zabawa? Przecież jeszcze przyjdzie czas na rygor treningu. Ale najpierw trzeba rozbudzić w tym człowieku pasję do sportu. On musi wiedzieć, że to ma jakiś sens. W przyszłości znacznie łatwiej będzie mu się temu poświęcić. Mam więc nadzieję, że opisany przeze mnie model będzie się zdarzać jak najrzadziej. Niestety dziś spotkałem się z powyższym podczas swojej sesji double- polingu i stąd ten post. Może jednak miało to swój cel?
O wyposażeniu klubów i obiektach szkoleniowych już pisałem. Wspominanie o tym jeszcze raz byłoby jak powtarzanie mantry z wiarą, że dzięki temu coś się zmieni. Ja tego nie zrobię, bo czekam na czyny, by uwierzyć. Tym razem poruszę coś, co właściwie kształtuje zawodnika. Świadczy o tym wszystkim, w co później może się zagłębić psycholog sportu. To może wydawać się banalne, bo chodzi o pasję. Zacięcie do sportu, zwyczajną radość z niego czerpaną i wszystko to, co determinuje myśli młodego człowieka w kierunku zostania drugim Sikorą czy drugą Kowalczyk. Na wczesnym etapie jeszcze nie można mówić o motywacji. Tutaj wszystko zależy od pierwszego trenera, który może zachęcić lub zniechęcić człowieka do danej dyscypliny sportu.
Dlatego za każdym razem, gdy widzę trenujące na nartach lub nawet nartorolkach dzieci, cieszę się, że nie brakuje adeptów do uprawiania tego fantastycznego sportu, jakim jest narciarstwo biegowe. Jedno tylko mąci atmosferę- krzyczący trener, który stara się te dzieci ogarnąć. Często niestety nie tylko ogarnąć, lecz pokazać, kto tu rządzi i jak to on bardzo się na tym wszystkim zna. Tymczasem dzieci "ogłupione" wręcz nawałem informacji same nie wiedzą, co mają robić. Przypomina to trochę sytuację ze skeczu kabaretu Ani Mru Mru, w którym trener narciarski wykrzykiwał: "Szerzej nogi! Zjedź na dół, wypnij się i poczekaj!". Z resztą ten skecz możecie zobaczyć poniżej.
Mniejsza o samo wykrzykiwanie, bo wiadomo, że taka osoba musi być słyszalna. Bardziej martwi mnie to, w jaki sposób mówi się do takich dzieci. Zwykle dominują w tym komunikaty kierowane do całej grupy, gdzie trener mówi: "bo wy nie umiecie, bo wy źle robicie", co jest dość dużym błędem. Ci, którzy być może popełniają te błędy, mogą nawet nie wziąć tego do siebie, a ci, co wykonują ćwiczenie dobrze, mogą się przejąć myśląc, że popełniają wciąż błędy. Z doświadczenia wiem, że zawsze skierowanie danej uwagi do konkretnej osoby ma większe szansę na osiągnięcie pożądanego efektu. A już kompletną tragedią jest wytykanie błędów bez pokazania, jak można je wyeliminować. Poza tym, po co takie wykrzykiwanie i ciągłe aranżowanie rygorystycznej pracy? Czy nie lepiej pokazać dzieciom, że sport to świetna zabawa? Przecież jeszcze przyjdzie czas na rygor treningu. Ale najpierw trzeba rozbudzić w tym człowieku pasję do sportu. On musi wiedzieć, że to ma jakiś sens. W przyszłości znacznie łatwiej będzie mu się temu poświęcić. Mam więc nadzieję, że opisany przeze mnie model będzie się zdarzać jak najrzadziej. Niestety dziś spotkałem się z powyższym podczas swojej sesji double- polingu i stąd ten post. Może jednak miało to swój cel?
Depresja i sport
Wiadomość o depresji Justyny Kowalczyk poruszyła zapewne każdego kibica. Nikt przecież nie przypuszczał, że przy tylu sukcesach, coś złego mogło się dziać z jej psychiką. Jak się niestety okazało, takie myślenie jest błędem. Depresja zwykle nie zależy od tego, co widzimy "na zewnątrz". To choroba, która niszczy ludzkie poczucie własnej wartości i odbiera sens życiu. A jakie jest jej powiązanie ze sportem? Czy można ją przezwyciężyć dzięki niemu, a może wręcz przeciwnie? Postaram się odpowiedzieć na te pytania w poniższym poście.
Najważniejsze to rozróżniać depresję od załamania. Załamanym można być krócej lub dłużej w wyniku jakiegoś wydarzenia. Przykładowo, jakiś czas temu opisywałem model katastrofy na podstawie Emila Hegle Svendsena. Po tej pamiętnej dla niego sztafecie przeżył załamanie, z którego wyciągnęli go koledzy z reprezentacji. Załamany swoim występem na IO (niesłusznie) był również Noah Hoffman, który rozważał nawet zakończenie kariery. W tym przypadku osobiście pomogłem wyciągnąć z dołka tego obiecującego sportowca, wysyłając skromnego e- maila. Tymczasem depresja rodzi się w głębi i wcale nie musi zależeć od porażki, dlatego trudniej ją zrozumieć i opanować. Nie będę zaglądał do psychologii (tej niesportowej), bo zwyczajnie się na tym nie znam, lecz mogę z pewnością powiedzieć, że są różne podłoża tego stanu. Czasami ludzie są podatni na wpadanie w melancholię oraz utratę sensu życia i może być to uwarunkowane w dany sposób, niekoniecznie związany z wykonywanym zawodem. Tak jest również w przypadku Justyny Kowalczyk. O perypetiach jej choroby możecie przeczytać w wywiadzie przeprowadzonym na łamach Gazety Wyborczej tu. Trudno uwierzyć, że spełniony sportowiec boryka się z tak trudnymi do przezwyciężenia problemami życia prywatnego. No właśnie. Większość z nas przyjmuje sportowców jako superbohaterów, którzy są niezniszczalnymi machinami do wygrywania i zapewniania emocji na zawodach. Te czasy skończyły się jakieś dwa tysiące lat temu. Kto nadal uważa przeciwnie, musi wreszcie zrozumieć, że sportowiec to też człowiek, więc ma swoje słabości, wady i uczucia. Łatwo powiedzieć, a trudniej zrozumieć. Sam boję się sytuacji, w której przykładowo dowiedziałbym się, że Ole Einar Bjoerndalen przedłużył karierę nie dlatego, że uwielbia walczyć, lecz dlatego, że przytłoczyła go pewna fatalna myśl, według której jego życie miałoby stracić sens bez biathlonu. Dla mnie jest to właśnie ten superbohater, król biathlonu, który znajdzie motywację nawet przy problemach prywatnych, takich jak rozwód czy śmierć ojca.
Skoro już mowa o motywacji do uprawiania sportu, to jaki ma ona związek z kondycją psychiczną zawodnika? Poniekąd pisałem o tym we wcześniejszym poście poświęconym całkowicie motywacji. W przypadku depresji ma to jednak nieco inną postać. Ta choroba może zupełnie zniszczyć sportowca, odebrać mu wiarę we własne możliwości. Psychologia sportu zna bowiem taki termin, jak poczucie własnej skuteczności, które ma wymierny wpływ na wyniki zawodnika. Jeżeli więc depresja zaatakuje ten punkt, bardzo ciężko jest powrócić do formy. W przypadku Kowalczyk sprawa wygląda inaczej, o ile można rzec lepiej. Jeżeli przeczytasz wywiad, który zalinkowałem powyżej, Drogi Czytelniku, dowiesz się, że w obecnej sytuacji nic oprócz sportu nie jest w stanie uszczęśliwić naszej reprezentantki. Motywacja jakby znalazła się sama, napędzana beznadzieją codzienności (sytuacja odwrotna do Magdaleny Neuner). Stąd są natomiast dwie drogi. Albo spełnienie sportowe poskutkuje stabilizacją życia, albo potrzebna będzie długotrwała praca z terapeutą niezależnie od kariery. Ciężko się o tym wszystkim pisze. Nawet w dzisiejszych czasach, gdy depresję można spotkać na każdym kroku. Pozostaje wierzyć, że sport będzie tym rzeczonym "światełkiem w tunelu" i pozwoli na wyjście z kryzysu. Postawiony, a później zrealizowany cel pozwala przezwyciężyć wszystko. Tak było z Torą Berger, która po zachorowaniu na raka skóry postawiła sobie jako cel zwyciężyć z chorobą, a później na IO w Vancouver. Kilka miesięcy później zdobyła złoty medal olimpijski w biegu indywidualnym.
Skąd u sportowca depresja? Pytanie o przyczynę zostawiłem na koniec, bo nie potrafię na nie odpowiedzieć. Posłużę się więc słowami bohaterki dzisiejszego posta: " Sport jest najczęściej sprawiedliwy. Jeśli mu wiele poświęcisz, mniej więcej tyle samo dostaniesz w zamian. W życiu możesz poświęcić wszystko i nie otrzymać nic. To jest dla sportowca rzecz po prostu niezrozumiała."
![]() |
Photo credit: DrabikPany / Foter / Creative Commons Attribution 2.0 Generic (CC BY 2.0) |
Skoro już mowa o motywacji do uprawiania sportu, to jaki ma ona związek z kondycją psychiczną zawodnika? Poniekąd pisałem o tym we wcześniejszym poście poświęconym całkowicie motywacji. W przypadku depresji ma to jednak nieco inną postać. Ta choroba może zupełnie zniszczyć sportowca, odebrać mu wiarę we własne możliwości. Psychologia sportu zna bowiem taki termin, jak poczucie własnej skuteczności, które ma wymierny wpływ na wyniki zawodnika. Jeżeli więc depresja zaatakuje ten punkt, bardzo ciężko jest powrócić do formy. W przypadku Kowalczyk sprawa wygląda inaczej, o ile można rzec lepiej. Jeżeli przeczytasz wywiad, który zalinkowałem powyżej, Drogi Czytelniku, dowiesz się, że w obecnej sytuacji nic oprócz sportu nie jest w stanie uszczęśliwić naszej reprezentantki. Motywacja jakby znalazła się sama, napędzana beznadzieją codzienności (sytuacja odwrotna do Magdaleny Neuner). Stąd są natomiast dwie drogi. Albo spełnienie sportowe poskutkuje stabilizacją życia, albo potrzebna będzie długotrwała praca z terapeutą niezależnie od kariery. Ciężko się o tym wszystkim pisze. Nawet w dzisiejszych czasach, gdy depresję można spotkać na każdym kroku. Pozostaje wierzyć, że sport będzie tym rzeczonym "światełkiem w tunelu" i pozwoli na wyjście z kryzysu. Postawiony, a później zrealizowany cel pozwala przezwyciężyć wszystko. Tak było z Torą Berger, która po zachorowaniu na raka skóry postawiła sobie jako cel zwyciężyć z chorobą, a później na IO w Vancouver. Kilka miesięcy później zdobyła złoty medal olimpijski w biegu indywidualnym.
Skąd u sportowca depresja? Pytanie o przyczynę zostawiłem na koniec, bo nie potrafię na nie odpowiedzieć. Posłużę się więc słowami bohaterki dzisiejszego posta: " Sport jest najczęściej sprawiedliwy. Jeśli mu wiele poświęcisz, mniej więcej tyle samo dostaniesz w zamian. W życiu możesz poświęcić wszystko i nie otrzymać nic. To jest dla sportowca rzecz po prostu niezrozumiała."
Ćwiczenia siłowe według Swedish Winter Sports Research Centre
Plan treningowy amatora narciarstwa biegowego powinien zawierać ćwiczenia siłowe. Zanim jednak pójdziesz na siłownię lub zaczniesz ćwiczyć w domu, poznaj Swedish Winter Sports Research Centre. Jest to część szwedzkiego Mittuniversitetet, zajmująca się badaniem i rozwijaniem sportu. W laboratoriach przy użyciu specjalistycznego sprzętu, przeprowadzane są różnorodne testy, pomagające zgłębić tajemnice wysiłku fizycznego. Studenci mają okazję poznać techniki treningu, jak i technologię związaną ze sprzętem narciarskim. SWSRC ma swój kanał na YouTube, gdzie ukazują się ciekawe filmy pokazujące pracę zespołu. Część z nich może przydać się każdemu sympatykowi nart biegowych.
W poniższym filmie znajdziecie porady, jakie ćwiczenia są najbardziej odpowiednie w przygotowaniu narciarza biegowego. Jak można zauważyć, większość z nich jest oparta na pracy z ciężarem własnego ciała. Ponadto warto zauważyć, że trener proponuje wykonywanie serii w odpowiednim tempie, zwiększając je za każdym razem. W tym przypadku pomocny dla nas może być program Metronome Beats, dostępny na większość smartfonów. Dzięki niemu będziemy słyszeli uderzenia odpowiednie dla danego tempa. Polecam więc zapoznanie się z propozycją ćwiczeń od Swedish Winter Sports Research Centre i spróbowanie wdrożenia ich do własnego programu treningowego.
W poniższym filmie znajdziecie porady, jakie ćwiczenia są najbardziej odpowiednie w przygotowaniu narciarza biegowego. Jak można zauważyć, większość z nich jest oparta na pracy z ciężarem własnego ciała. Ponadto warto zauważyć, że trener proponuje wykonywanie serii w odpowiednim tempie, zwiększając je za każdym razem. W tym przypadku pomocny dla nas może być program Metronome Beats, dostępny na większość smartfonów. Dzięki niemu będziemy słyszeli uderzenia odpowiednie dla danego tempa. Polecam więc zapoznanie się z propozycją ćwiczeń od Swedish Winter Sports Research Centre i spróbowanie wdrożenia ich do własnego programu treningowego.
Odważny krok One Way
W poprzednim poście przy okazji planu treningowego wspomniałem o aktywnościach, które mogą nam pomóc w przygotowaniu do zimy. Wśród nich znalazło się kolarstwo górskie i szosowe. Idąc tym tropem firma One Way postanowiła stać się jeszcze bardziej przyjazna narciarzom biegowym w trzymaniu formy. Na targach ISPO w Monachium zaprezentowała swoje projekty rowerów szosowych i MTB, a niedawno wprowadziła je do sprzedaży. Przyjrzyjmy się zatem, jak bardzo odważny krok wykonali Finowie, wchodząc na nowy dla siebie rynek.
One Way słynie z innowacji i designu najwyższej klasy. A jak prezentują się najnowsze produkty tego producenta z nieco innego działu niż ten, do którego przywykliśmy? Zacznijmy więc od rowerów MTB. Obecnie w sprzedaży znajdują się dwa modele, oznaczone podobnie jak narty i kije, czyli Premio 9 HD i 10 HD. One Way uwielbia karbon, stąd też ramy obu rowerów nie mogły być z innego materiału. Niższy z definicji model Premio 9 oferuje już całkiem przyzwoity osprzęt, bo jest to pełna grupa Shimano XT. Ponadto amortyzator Rock Shox oczywiście z blokadą skoku przy kierownicy. Koła są produkcji firmy Mavic, zaś siodełko Selle Italia. Stery i sztyca to robota FSA. Znając te firmy i ich reputację na rynku od razu można rozpoznać, że jest to produkt z wysokiej półki. Jak na takowy przystało, odpowiednia jest również cena. Obecnie za rower One Way Premio 9 HD należy zapłacić 1790 EUR. Szczegółową specyfikację techniczną znajdziecie na E- Nordicworld.com.
One Way słynie z innowacji i designu najwyższej klasy. A jak prezentują się najnowsze produkty tego producenta z nieco innego działu niż ten, do którego przywykliśmy? Zacznijmy więc od rowerów MTB. Obecnie w sprzedaży znajdują się dwa modele, oznaczone podobnie jak narty i kije, czyli Premio 9 HD i 10 HD. One Way uwielbia karbon, stąd też ramy obu rowerów nie mogły być z innego materiału. Niższy z definicji model Premio 9 oferuje już całkiem przyzwoity osprzęt, bo jest to pełna grupa Shimano XT. Ponadto amortyzator Rock Shox oczywiście z blokadą skoku przy kierownicy. Koła są produkcji firmy Mavic, zaś siodełko Selle Italia. Stery i sztyca to robota FSA. Znając te firmy i ich reputację na rynku od razu można rozpoznać, że jest to produkt z wysokiej półki. Jak na takowy przystało, odpowiednia jest również cena. Obecnie za rower One Way Premio 9 HD należy zapłacić 1790 EUR. Szczegółową specyfikację techniczną znajdziecie na E- Nordicworld.com.
Czas na wyższy model, czyli Premio 10 HD. Jest on dostępny w dwóch wersjach: z osprzętem Shimano XT oraz XTR. Cena może wynieść 2490 EUR lub 3490 EUR odpowiednio dla pierwszej i drugiej wersji. Droższy egzemplarz posiada lepsze siodełko- Selle Italia SLR XP oraz inne koła- od firmy BOR. Ten pierwszy natomiast oferuje siodełko X1 oraz koła Mavic. Rama nie różni się niczym. Więcej na temat One Way Premio 10 HD pod tymi linkami: wersja XT, wersja XTR.
A teraz przejdźmy do prawdziwej poezji, jakby to określił pan Adam Probosz z Eurosportu. Czas więc na rowery szosowe. One Way prezentuje tutaj jeden model Premio 10 HD z karbonową ramą, lecz znów w dwóch wersjach. Tańsza z nich oferuje grupę Shimano 105, siodełko Selle Italia X1, koła FFWD oraz stery i sztycę Cont Tech. Cena to 2290 EUR. Więcej na jej temat znajdziecie tu. Wersja droższa to osprzęt Shimano Ultegra, koła Mavic Cosmic, siodełko Selle Italia SLS XC, sztyca i stery FSA. Pełna specyfika roweru One Way Premio 10 HD road znajduje się tu.
Kto może być adresatem takich rowerów? Na to pytanie trudno odpowiedzieć. Pokuszę się o stwierdzenie, że raczej rowery One Way będą wybierali narciarze biegowi i zarazem miłośnicy tej firmy. Przykładowo, gdybym miał za dużo pieniędzy, to zdecydowałbym się na zakup takiego Premio 9 HD z kilku powodów. Po pierwsze dlatego, że obecnie nie mam górskiego roweru, a po drugie ten model jest obiektywnie bardzo dobry pod kątem osprzętu. Poza tym, już całkiem subiektywnie, to owoc współpracy świetnej firmy OW z renomowanymi producentami na rynku rowerowym, więc nie mogło z tego wyjść nic innego, jak taki obiekt pożądania. Z modelem szosowym może już być inaczej. W podobnej cenie możemy znaleźć inne podobne rowery bardziej renomowanych firm. Szosa ma swoją tradycję, współtworzoną przez takie firmy jak Bianchi, czy Colnago. Więc jeżeli miałbyś wydać tyle samo pieniędzy na zupełnie nieznany w tej sferze rower producenta nart biegowych, to chyba lepszym wyborem byłoby pozostanie przy tradycyjnych rozwiązaniach. Z drugiej jednak strony, jeżeli niezbyt przejmujesz się całą otoczką wokół kolarstwa i patrzysz na rower szosowy tylko przez pryzmat przygotowania do sezonu na biegówkach, to ten model może być dla Ciebie.
Wprowadzając do sprzedaży rowery, firma One Way stała się jeszcze bardziej wszechstronna i pokazała, że nie ma rzeczy niemożliwych. Pozostaje tylko pytanie, jak będą sprzedawały się ich nowe "narzędzia treningowe". Czas pokaże, czy było to dobre posunięcie.
P.S: This post is now available in English! Just click here.
Jak zbudować dobry plan treningowy?
Zaczął się najtrudniejszy czas dla wszystkich sympatyków sportów zimowych. Śnieg zniknął już dawno nie tylko z pobliskich tras, lecz nawet z naszej pamięci. I właśnie teraz należy pomyśleć o następnym sezonie i dobrze się do niego przygotować. W tym celu dobrze jest stworzyć własny plan treningowy. Idealnie byłoby, gdyby umożliwił on nie tylko przygotowanie do zimy, ale również pozwolił pracować na swoimi słabymi stronami. Dlatego właśnie tak ważne jest to, abyś to Ty, drogi Czytelniku, wiedział najlepiej czego potrzebujesz.
Jako amator narciarstwa biegowego masz tą przyjemność (lub konieczność) wybierania wielu dyscyplin sportu, aby dobrze przygotować się do sezonu. Pamiętaj jednak, że wszystko powinno być nastawione w taki sposób, abyś rzeczywiście w pierwszych dniach kolejnej zimy czuł się dobrze na nartach. Oznacza to przyjęcie pewnych zasad treningowych. Zanim więc zbudujesz swój program treningowy, pamiętaj o jego najważniejszych cechach:
Ponadto istotne jest określenie, ile czasu jesteśmy w stanie poświecić na treningi. Optymalną częstotliwością dla amatora są trzy dni treningu tygodniowo w lecie oraz bieganie na nartach dwa razy tygodniowo w sezonie. Według jednego z opracowań, trzymając się konsekwentnie tej zasady, można startować w zawodach na dystansie 10 km. Średnio zaawansowani sportowcy powinni poświęcać 5 dni tygodniowo na przygotowanie do sezonu, zaś w sezonie trenować 4 dni w tygodniu. Zawodowcy zazwyczaj mają treningi 6 dni w tygodniu, zaś w zimie poza startami biegają na nartach 5 dni każdego tygodnia. Dodatkowo nie jest to tylko jeden typ ćwiczeń jednego dnia. Przykładowo Noah Hoffman jest obecnie na zgrupowaniu kadry USA w biegach narciarskich i biathlonie w Bend, gdzie codziennie trenuje na śniegu, a oprócz tego biega na nartorolkach i ćwiczy na siłowni.
Skoro wcześniej wspomniałem o różnych dyscyplinach sportu do wyboru, to należy wskazać, które aktywności będą najbardziej odpowiednie dla narciarstwa biegowego. Kiedyś już poruszałem ten temat, ale warto powtórzyć, że w skład treningu narciarza biegowego wchodzi przygotowanie ogólne (kolarstwo górskie i szosowe, bieganie, pływanie), ćwiczenia siłowe oraz przygotowanie specjalistyczne, takie jak nartorolki i ćwiczenia imitacyjne. Część z wymienionych już kiedyś omawiałem, a reszta pojawi się wkrótce na blogu.
Oczywiście ten post jest jedynie wstępem do zbudowania planu treningowego. W ten sposób poznaliśmy zasady, jakimi należy się kierować w swoim przygotowaniu do sezonu zimowego. Pozostaje jeszcze kilka innych kwestii, które poruszę w następnych postach.
Jako amator narciarstwa biegowego masz tą przyjemność (lub konieczność) wybierania wielu dyscyplin sportu, aby dobrze przygotować się do sezonu. Pamiętaj jednak, że wszystko powinno być nastawione w taki sposób, abyś rzeczywiście w pierwszych dniach kolejnej zimy czuł się dobrze na nartach. Oznacza to przyjęcie pewnych zasad treningowych. Zanim więc zbudujesz swój program treningowy, pamiętaj o jego najważniejszych cechach:
- Spójność- jest najważniejszym czynnikiem, który determinuje sprawność fizyczną, umiejętności i wydajność. W praktyce oznacza to prowadzenie aktywnego trybu życia i podejmowania aktywności fizycznej najlepiej każdego dnia.
- Specyfika- oznacza wybór ćwiczeń, które najbardziej pasują do docelowej dyscypliny sportu. Jeśli chcesz być dobrym narciarzem, musisz przede wszystkim dużo biegać na nartach (a gdy jest to niemożliwe to na nartorolkach). Niestety nie można być dobrym biegaczem tylko przez kolarstwo, pływanie czy podnoszenie ciężarów. Wybór jest owszem duży i należy z niego korzystać, ale głównym celem zawsze powinny być narty biegowe. Dlatego właśnie zawodowcy wyjeżdżają w lecie na lodowce.
- Częstotliwość- w treningu należy zapewnić sobie odpowiednią objętość, natężenie i odpoczynek w taki sposób, aby ciągle zwiększać swoją wydolność. Większość ludzi błędnie trenuje cały czas z taką samą trudnością. Najlepiej mieszać to w taki sposób, aby jednego dnia pokonywać dłuższy dystans lub biec szybciej z większym wysiłkiem (np. trening fartlek lub interwały). Przekładanie pomiędzy dniami ciężkiego treningu, a łatwiejszego, zapewnia aktywny odpoczynek organizmu oraz zwiększenie wydolności.
- Ciągłe zwiększanie obciążenia- stopniowe zwiększanie trudności ćwiczeń w czasie. Tak więc ciągłe wyzwanie dla swojego organizmu pozwala osiągnąć postęp i dostosować się do dłuższego lub trudniejszego treningu.
![]() |
| Photo credit: Skistar Trysil / Foter / Creative Commons Attribution 2.0 Generic (CC BY 2.0) |
Skoro wcześniej wspomniałem o różnych dyscyplinach sportu do wyboru, to należy wskazać, które aktywności będą najbardziej odpowiednie dla narciarstwa biegowego. Kiedyś już poruszałem ten temat, ale warto powtórzyć, że w skład treningu narciarza biegowego wchodzi przygotowanie ogólne (kolarstwo górskie i szosowe, bieganie, pływanie), ćwiczenia siłowe oraz przygotowanie specjalistyczne, takie jak nartorolki i ćwiczenia imitacyjne. Część z wymienionych już kiedyś omawiałem, a reszta pojawi się wkrótce na blogu.
Oczywiście ten post jest jedynie wstępem do zbudowania planu treningowego. W ten sposób poznaliśmy zasady, jakimi należy się kierować w swoim przygotowaniu do sezonu zimowego. Pozostaje jeszcze kilka innych kwestii, które poruszę w następnych postach.
Wygięte kije- innowacja czy tylko marketing?
Wracam po przerwie z czymś dla takich jak ja "sprzętowych spalaczy". Kilka dni temu na specjalnej konferencji prasowej Ole Einar Bjoerndalen poinformował, że od przyszłego sezonu będzie używał kijów firmy Exel. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że nowe kije króla nie będą proste. OEB postanowił zaufać innowacyjnej technologii wygięcia kijów biegowych w taki sposób, jak można to zaobserwować w narciarstwie alpejskim. Oczywiście pierwszym pytaniem, jakie się nasuwa, jest: "dlaczego to zrobił?". Spróbuję na nie odpowiedzieć.
Jako konserwatysta w sprawach narciarstwa biegowego, mam sceptyczne podejście do tej nowości. Podobno taki kształt kija powoduje większą efektywność odbicia (do 20% w porównaniu do tradycyjnego). Widoczne jest to zwłaszcza przy technice double- polingu, kiedy tradycyjny kij ulega działaniu ogromnej siły i wygina się. Nowy kij natomiast będzie całą siłę używaną przy odbiciu przekształcał w faktyczny ruch kija, nie zaś na jego wygięcie. Brzmi logicznie. Z drugiej strony są takie kije, jak na przykład One Way Premio HD, które charakteryzują się niebywałą sztywnością i strata energii związana z wygięciem jest znikoma. Poza tym kije z najwyższej półki cenowej są wykonane w całości z carbonu. Podobnie jest w przypadku firmy Exel. Jednak carbon lubi się łamać, co obserwujemy często na zawodach Pucharu Świata. W związku z tym, wygięte kije musiały zostać dodatkowo wzmocnione, aby nie pękły w miejscu zakręcenia przy mocniejszym odepchnięciu. Być może pociągnęło to za sobą minimalny wzrost wagi. Przykładowo "stare" kije Bjoerndalena Madshus Nano Carbon Race 100 UHM charakteryzowały się wskaźnikiem wagi 58 gramów na metr. Natomiast w przypadku Exel producent sprytnie nie podaje tej wartości, a dobrze byłoby to porównać. Przypuszczam jednak, że nie jest to znaczna różnica na korzyść tradycyjnych kijów.
Jak działa to efektywniejsze odbicie w praktyce? Dzięki lepszemu przekazywaniu energii, zawodnik jest w stanie szybciej osiągnąć prędkość maksymalną na nartach. Również mniejszy jest wysiłek związany z jej długim utrzymaniem. Sam Bjoerndalen twierdzi, że dzięki temu jest w stanie zaoszczędzić od 10 do 15 sekund w biegu na dystansie 10 km. Na efektywność odepchnięcia wygiętymi kijami wpływa również fakt, że wbijają się one dalej od linii butów biegacza, dzięki czemu odbicie trwa dłużej. Można to zaobserwować w poniższym filmie wraz z opisem reszty zalet.
Każda innowacja przyjmuje się bardzo trudno w środowisku, gdzie wszystko wydaje się być poukładane od lat. Tak samo jest w przypadku wygiętych kijów firmy Exel. Nie jest to znana marka wśród producentów kijów dla zawodowców. Ich produktów używa jedynie fiński talent biegów narciarskich- Iivo Niskanen. Być może nową technologią Exel zyska nową pozycję na rynku, a jeżeli nie tym, to na pewno faktem, że korzysta z niej sam Ole Einar Bjoerndalen. Natomiast król postąpił bardzo odważnie przecierając szlak, którym być może za kilka lat będzie podążać cała czołówka Pucharu Świata w biegach narciarskich i biathlonie. Polegając na jego doświadczeniu, można przewidywać, że tak właśnie będzie.
| Jeden z modeli kijów firmy Exel |
Jako konserwatysta w sprawach narciarstwa biegowego, mam sceptyczne podejście do tej nowości. Podobno taki kształt kija powoduje większą efektywność odbicia (do 20% w porównaniu do tradycyjnego). Widoczne jest to zwłaszcza przy technice double- polingu, kiedy tradycyjny kij ulega działaniu ogromnej siły i wygina się. Nowy kij natomiast będzie całą siłę używaną przy odbiciu przekształcał w faktyczny ruch kija, nie zaś na jego wygięcie. Brzmi logicznie. Z drugiej strony są takie kije, jak na przykład One Way Premio HD, które charakteryzują się niebywałą sztywnością i strata energii związana z wygięciem jest znikoma. Poza tym kije z najwyższej półki cenowej są wykonane w całości z carbonu. Podobnie jest w przypadku firmy Exel. Jednak carbon lubi się łamać, co obserwujemy często na zawodach Pucharu Świata. W związku z tym, wygięte kije musiały zostać dodatkowo wzmocnione, aby nie pękły w miejscu zakręcenia przy mocniejszym odepchnięciu. Być może pociągnęło to za sobą minimalny wzrost wagi. Przykładowo "stare" kije Bjoerndalena Madshus Nano Carbon Race 100 UHM charakteryzowały się wskaźnikiem wagi 58 gramów na metr. Natomiast w przypadku Exel producent sprytnie nie podaje tej wartości, a dobrze byłoby to porównać. Przypuszczam jednak, że nie jest to znaczna różnica na korzyść tradycyjnych kijów.
Jak działa to efektywniejsze odbicie w praktyce? Dzięki lepszemu przekazywaniu energii, zawodnik jest w stanie szybciej osiągnąć prędkość maksymalną na nartach. Również mniejszy jest wysiłek związany z jej długim utrzymaniem. Sam Bjoerndalen twierdzi, że dzięki temu jest w stanie zaoszczędzić od 10 do 15 sekund w biegu na dystansie 10 km. Na efektywność odepchnięcia wygiętymi kijami wpływa również fakt, że wbijają się one dalej od linii butów biegacza, dzięki czemu odbicie trwa dłużej. Można to zaobserwować w poniższym filmie wraz z opisem reszty zalet.
Każda innowacja przyjmuje się bardzo trudno w środowisku, gdzie wszystko wydaje się być poukładane od lat. Tak samo jest w przypadku wygiętych kijów firmy Exel. Nie jest to znana marka wśród producentów kijów dla zawodowców. Ich produktów używa jedynie fiński talent biegów narciarskich- Iivo Niskanen. Być może nową technologią Exel zyska nową pozycję na rynku, a jeżeli nie tym, to na pewno faktem, że korzysta z niej sam Ole Einar Bjoerndalen. Natomiast król postąpił bardzo odważnie przecierając szlak, którym być może za kilka lat będzie podążać cała czołówka Pucharu Świata w biegach narciarskich i biathlonie. Polegając na jego doświadczeniu, można przewidywać, że tak właśnie będzie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




